Tajemnica Krzyża i Kamil Stoch

114Kamil Stoch nigdy nie krył się ze swoją wiarą. Przed każdym skokiem wykonuje znak krzyża a kiedy może, chodzi do kościoła. – W Soczi w sobotę byłem z kolegami na mysz świętej. A już dzień później, w niedzielę, Pan Bóg dał mi złoty medal – mówi skoczek w rozmowie z „Polską The Times”.
Nasz najlepszy skoczek, podwójny mistrz olimpijski z Soczi, przed każdą próbą wykonuje znak krzyża. Jak zdradza, nie robi tego ze strachu. Jest to dla niego sposób wyrażania wiary.
– Każdy skok staram się ofiarować Panu Bogu i w jakiejś konkretnej intencji. Dziękuję Bogu za to, że mogę robić to, co sprawia mi tak wielką radość i co jest dla mnie ważne – to, co kocham – mówi Stoch na łamach „Polski The Times”.
Tryb życia Kamila, który weekendy często spędza na zawodach, nie ułatwia praktykowania niedzielnych wizyt w kościele. Jednak kiedy tylko może, uczestniczy we mszy.
– Do kościoła można przecież przyjść również w sobotę. Tak było na igrzyskach olimpijskich w Soczi. Tam z kolegami byłem w sobotę na mszy świętej w wiosce olimpijskiej. Odprawiał ją ksiądz Edward Pleń, krajowy duszpasterz sportowców. A już dzień później w niedzielę, Pan Bóg dał mi złoty medal – opowiada podwójny mistrz olimpijski z Soczi.

za http://sport.wp.pl/

Tajemnica Krzyża i Kamil Stoch

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *